Magia Valhalla Provincial Park

gru 27, 2021
admin

Valhalla Provincial Park po raz pierwszy wpadła mi w oko, gdy jeszcze mieszkałem w Stanach Zjednoczonych. Nie miałem pojęcia, gdzie w zachodniej Kanadzie znajdują się Valhallas, tyle że przyjrzenie się ich szalonym iglicom skalnym wyglądało na wystarczający powód, aby tam pojechać. To było zanim zobaczyłem film narciarski Valhalla, drażniący mnie, przed sezonem, obrazami narciarzy dmuchających przez stosy głębokiego, suchego proszku.

dobry Boże.

to nie w moim stylu, aby nie szukać lokalizacji na mapie, ale z jakiegoś powodu Valhallas wydawało się, że będą znajdować się w niewiarygodnie trudnym do zdobycia miejscu, które mogę znaleźć w pobliżu w przyszłych podróżach. Nie miałem pojęcia, że zaraz się do nich przeprowadzę.

kilka tygodni po przeprowadzce do Kootenays, przewoziłem kilku rowerzystów górskich w górę Giveout Creek, drogi z doskonałymi szlakami, a gdy zaokrąglałem róg, drzewa wyczyściły się i zobaczyłem je-szalone iglice, które widziałem tylko na ekranie.

nie musiałem pytać, ale chciałem potwierdzenia.

„jakie są nazwy tych gór?”

załoga w moim samochodzie wyjrzała przez okna i od niechcenia potwierdziła moje przeczucie: Valhallas.

chociaż park nie jest daleko od Nelsona, droga idzie powoli-nie tylko ze względu na wszystkie zwroty akcji, ale także dlatego, że widoki wymagają pauzy. Do czasu, gdy mój partner turystyczny, Brent (rodowity z tego obszaru), i ja zobaczyliśmy postrzępione góry, które tworzą pasmo, słońce było tuż po pierwszej złotej Godzinie dla fotografii. Mimo to udało mi się zadziałać magią na moim obiektywie-nie mogłem uwierzyć, że w końcu stałem w obecności tych gór.

to zostało zrobione prawie o zmierzchu, ale byłem zdeterminowany, aby uchwycić moje pierwsze spojrzenie na Gimli, iglicę, którą wspinacze z dumą sprawdzają na swoich listach. Zostawiłem otwartą ekspozycję i pozwoliłem mojej starej kamerze nagrać moje pierwsze spojrzenie na to, gdzie będziemy wędrować rano.

następnego dnia wędrówka była w większości zadrzewiona. Krzewy Huckleberry, niektóre z dojrzałych małych smakołyków, pokryły podłogę lasu i pomogły odwrócić uwagę od nieubłaganego podjazdu. Trudno było ocenić postęp na drzewach, ale potem widok otworzył się na tę polodowcową dolinę i szczęka mi opadła.

drzewa wznosiły się, gdy wychodziliśmy za dolinę. W tym momencie szlak niemal otacza zbocze góry. To, czego nie mogłem ominąć, to cisza – nie mogłem nawet usłyszeć stóp mojego partnera na szlaku. I wtedy, zaokrąglając ostatni ważny zakręt, Gimli nagle pojawił się przede mną. Nie trzeba zostać, zatrzymaĺ ’em siÄ ™ i wpatrywaĺ’ em siÄ ™ na chwilÄ™.

mój partner nie jest fotografem, co oznacza, że spędza dużo więcej czasu niż ja. Zanim go dogoniłem w ridge camp, zaprzyjaźnił się już z lokalną przyrodą. Na początku byłem zaniepokojony; wydawało się, że był zapchany przez to, co myślałem, że są agresywne zwierzęta. Gdy posuwałem się powoli w górę szlaku, mając na nich oko, zobaczyłem, że są prawie tak potulni jak psy. Nie chciałem jednak testować wód — ich rogi wyglądały groźnie. Oboje staraliśmy się utrzymać szeroki margines między nimi a nami, ale wydawało się, że chcą interakcji. Później dowiedziałem się, że rodzina kóz z Valhalli słynie z tego, że jest bardzo przyjazna i ciekawa.

nie było ucieczki od nich. Wyskakiwały nad skałami i grzbietami, wyglądając tak swobodnie, jakbyś ty i oni byli starymi pąkami.

obserwowałem, jak dwie małe grupy wspinaczy wspinają się na wielostopniową trasę Gimli, a ich akcenty mówią mi, że podróżowali z półkuli południowej i Europy. Nie byłem zaskoczony, kiedy zobaczyłem jakość skały i formowanie Gimli w ogóle – ta iglica i otaczająca skała mogły z łatwością przyciągnąć ludzi z całego świata. Kontynuowaliśmy przeszłość. Myślałem, że Gimli będzie celem podróży, ale mój partner turystyczny odwiedził już wcześniej i poprosił mnie, żebym wytrwał jeszcze trochę. Moja ciekawość wystarczyła, aby popchnąć mnie do przodu po luźnej ziemi.

nie było jak się do tego przygotować. Uderzyliśmy w ścianę, w którą szliśmy i nagle Ziemia wypadła z grzbietu, prawie zostawiając mnie na krawędzi z nagłością. Pod nim było rozległe pole lodowe, żywiące się wodnymi jeziorami alpejskimi, a skaliste szczyty szczotkujące szybko poruszające się chmury-wizualna uczta.

mój aparat nie mógł uchwycić całej skali tego miejsca. Patrząc w lewo (vs prawo jak na poprzednim zdjęciu), złapałem Brenta rozpakowującego lunch dalej w dół grzbietu. Wyglądał malutko pośród krajobrazu Walhalli.

Brent poprosił o pożyczenie mojego aparatu, co było rzadkością. Byłem zbyt zajęty widokiem, by zdać sobie sprawę, że robi mi zdjęcie. Za mną siedzi dolna część Gimli, a poniżej początek pola lodowego widzianego na poprzednim zdjęciu. Skala tutaj jest ogromna, taka, która stawia Cię na swoim miejscu jako człowieka.

nie ma nic lepszego niż wspaniała atmosfera podczas zatrzymywania się na lunch. Żadna restauracja w mieście nie może się równać z milionowymi widokami, które miałem, gdy jadłem mój chleb i ser. Koszt: bezpłatnie.

wróciliśmy, a skala scenerii wciąż nas przyćmiła. Tutaj Brent rozważa niesamowite wybory linii narciarskich, ponieważ zwracam uwagę na ścieżki lawinowe.

gdy ponownie dotarliśmy na front Gimli, rodzina górskich kóz dołączyła do nas na szlaku. Kiedy tylko się zatrzymywaliśmy, gromadzili się bliżej i zaczęli jeść roślinność wokół nas. Jak tylko się ruszyliśmy, byli na naszych piętach. Mimo, że jestem ostrożny wobec dzikiej przyrody – zawsze staram się przestrzegać zasad-czuję się pewien, że mogłem założyć smycz na całą bandę i chodzić z nimi do domu (a nielogiczna strona mnie chciała). W końcu pozwolili nam kontynuować, sami, na jakiejś niewidzialnej barierze, która wydawała się zatrzymywać ich terytorium. Życzyłem im do widzenia, nie czując się z tego powodu głupio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.